Rajd WOŚP 4x4 Wielkopolska – Off-road z Misją!
Kto nie chciałby wziąć swojej ukochanej terenówki i rzucić się w wir leśnych bezdroży, a przy okazji zrobić coś dobrego? Rajd WOŚP 4x4 Wielkopolska – brzmiało jak wydarzenie marzeń. Połączenie off-roadowej przygody z pomaganiem potrzebującym. Na papierze? Ideał. W praktyce? Cóż, organizacja tego rajdu pozostawia wiele do życzenia. W tym artykule podzielę się swoimi wrażeniami z tegorocznej edycji i wyjaśnię, dlaczego mimo szczytnego celu można było poczuć się lekko rozczarowanym.
Co to w ogóle za impreza?






Rajd WOŚP 4x4 Wielkopolska to coroczne wydarzenie dla miłośników jazdy terenowej i charytatywnej adrenaliny. Uczestnicy spotykają się, żeby pokonać wyznaczoną trasę, testują swoje samochody w trudnym terenie i świetnie się bawią, a wszystko to z jednym celem: wsparciem WOŚP-u.
W tym roku organizatorzy przygotowali trasę, która łączyła drogi gruntowe, leśne ścieżki i małe przeszkody terenowe – wystarczające, by poczuć smak off-roadu, ale nie na tyle mocne, by zniszczyć auto. To impreza dla każdego, niezależnie od tego, czy masz wypasionego Jeepa, czy seryjnego SUV-a z napędem 4x4.


Jak wyglądała tegoroczna trasa?
W tym roku organizatorzy skupili się na okolicach lasów w pobliżu Szamotuł. Trasa miała około 100 km, z czego większość to drogi polne i ścieżki o umiarkowanym poziomie trudności. Na niektórych odcinkach przygotowano specjalne wyzwania – błotne kałuże, strome podjazdy czy zwężone przejazdy między drzewami. To było coś dla tych, którzy chcieli poczuć dreszczyk emocji bez ryzyka ugrzęznięcia na dobre. Nam udało się wyjść z tego cało choć nie obyło się bez holowanka i wyciągania z błota.



Były jednak rzeczy, które wpadały w oko
1. Przeciągany start i aukcja na stacji paliw
Pierwszy sygnał, że coś może pójść nie tak, pojawił się już na starcie. Godzina startu była przesuwana, a wszyscy krążyliśmy od stacji do aut. Gwoździem programu była aukcja charytatywna... zorganizowana przy dystrybutorach paliwa. Tak, dobrze czytasz. Tankowanie było praktycznie niemożliwe, bo scena aukcji zamieniła się w blokadę. Wyglądało to bardziej jak strajk. Przyznam, że dowiedziałem się o tym rajdzie dwa dni wcześniej więc pewnie wielu ludzi mogło się zdzwiwić, że nie mogą zatankować swojego samochodu przez grupkę ludzi która siedzi na autach.
2. Naklejki i agresja na drodze
Każdy z uczestników otrzymał naklejki z numerami startowymi. Pomysł niezły, ale dla niektórych to było jak flaga na corrida. Widziałem kierowców, którzy na trasie zamieniali rajd w dość niebezpieczny wyścig. Drogi polne z reguły wąskie w pewnych momentach zamieniały się w dwu pasmówki. Do tego ten deszcze i błoto, które było wszędzie.
3. Godzina czekania na terenową atrakcję
Na jednym z punktów czekała na nas terenowa próba. Brzmiało jak frajda! Tyle że zanim mogliśmy się do niej dostać, spędziliśmy ponad godzinę w kolejce. Totalny brak WC! Czekaliśmy na tą próbę kiedy co po chwila można było spojrzeć jak ludzie idą w krzaki, towarzysząca nam płeć piękna nie miała lekko. Człowiek się na to przygotowywał, czekał a potem dowiaduje się, że jest już tak wyjeżdżone, ze terenówki nie dają rady. Nawrotka.
4. Zimne posiłki
Przystanek z posiłkiem mógł był zachwycić. Kto nie lubi grochóweczki? Niestety, po dotarciu na miejsce grochówka się skończyła, a pieczarkowa była... zimna. Jak z lodóweczki.
5. Problemy z miejscowymi i zamknięta trasa
Brak komunikacji z mieszkańcami spowodował, że jeden z odcinków trasy został zamknięty przez policję. Niepotrzebny chaos, który można było uniknąć, gdyby wszystko było lepiej zaplanowane. Ruch został przekierowany inną trasą co wprowadziło trochę chaosu.
6. Meta zamknięta przed czasem
Meta rajdu miała być czynna do godziny 17. Niestety, przez wszystkie opóźnienia nie dotarliśmy tam na czas, tylko gdy zapadła ciemność. Nikogo już nie było. Zamiast radosnego finiszu zostaliśmy z niczym. Byliśmy tam my i kilka samochodów, wszyscy zawiedzieni.
Plusy i minusy
Plusy:
Szczytny cel – pomoc dla WOŚP.
Off-roadowa przygoda, która w teorii może być zabawą dla całej rodziny.
Minusy:
Słaba organizacja.
Opóźnienia i chaos logistyczny.
Niebezpieczne zachowania niektórych kierowców.
Zimne jedzenie i brak podstawowych udogodnień.
Problemy z lokalną społecznością, co psuje wizerunek rajdu.
Pytania do Ciebie
Co sądzisz o tego typu wydarzeniach? Czy warto organizować je w formie charytatywnej?
Jakie masz doświadczenia z rajdami 4x4? Byłeś na podobnym wydarzeniu?
Czy organizacja ma dla Ciebie duże znaczenie, czy liczy się sam udział?
Co zrobiłbyś inaczej, gdybyś organizował taki rajd?
Czy mimo niedociągnięć wziąłbyś udział w kolejnej edycji?
Podsumowanie
Rajd WOŚP 4x4 Wielkopolska to wydarzenie z wielkim potencjałem, ale w tym roku organizacja ewidentnie nie podołała wyzwaniu. Mimo to, cel charytatywny pozostaje godny pochwały, a off-roadowa zabawa może przyciągać zapaleńców. Organizatorzy muszą się jednak poważnie zastanowić nad poprawą w przyszłym roku, żeby takie sytuacje się nie powtarzały.
Dziękuję za czas i do zobaczenia na następnych rajdowych przygodach!